niedziela, 23 sierpnia 2015

NOWE OBRAZKI ZE ŚLĄSKA - fragmenty książki.

                                         "Nowe obrazki ze Śląska" 2015



      Wieża

Ona jeszcze nie wie
że jego tam nie ma
przecież nie mógł
wyjechać bez słowa
nawet jeśli się pokłócili
nie pierwszy w końcu raz
a czasem nawet specjalnie
by pocałunki smakowały
Sądem Ostatecznym i piachem
wytrzepywanym z włosów
przed powrotem do domu
Ona jeszcze nie wie
że w cieniu wieży jest pusto
choć czerwień sukni się plącze
w coraz szybszym tempie
oplata kolana i biodra
zamiast jego rąk za którymi
będzie odtąd tęsknić
w tym i w następnym życiu
- gdy zatrudni się jako barmanka
w steampunkowym pubie
na przedmieściach
i w każdej ręce
kładącej banknot na barze
będzie daremnie szukać
jego dotyku

                       11.02.2012.



Turma

Łona sie jeszcze niy skapła
że łonego tam ni ma
No przeca ni móg tak
pojechać bez słowa jak soroń
choby i po chaji
- a bo to piyrszy roz
Czasym go nawet
naskwol  szterowała
co by kusiki smakowały
terom z nojgłymbszego
kotła łod Belzebuba
i piochem co go potym
trza wytrzepać przed laubom
Boroczka jeszcze niy wiy
że wedle turmy je pusto
choć leci aże sie kurzy
a kiecka jij sie łowijo
kole nóg choby ta
pierońsko szlanga
pod rajskom jabłonkom
Łonej bydzie sie cnić
za nim tera i zawdy
a jak już kiedyś
stanie za szynkiem
i zacznie rachować fynigi
zamiast kusików
tyn gizd i tak jom bydzie
nawiydzać jak bebok
co noc w koncie izby
a łonyj już nic niy bydzie
tak smakować jak pioch
i te kusiki wedle turmy
łońskigo roku






Tramwaj Zwany Pożądaniem

                 
Pożądam go jak diabli
świętego Antoniego
bo na pewno ma jeszcze
w środku drewniane ławki
które pachną pokusą
by pojechać daleko
może nawet aż na
drugi koniec miasta
Pożądam go jak Moryc
Ziemi Obiecanej
bo na pewno ma jeszcze
dzwonek który brzmi
jak ten na Wall Street
gdy obwieszczają hossę 
Pożądam go jak Blanche
Nowego Orleanu
bo na pewno gdy rusza
w drogę wystukuje kołami
rhythm-and-bluesa
Pożądam go jak dziewczynka
która jedzie na pierwszą randkę
i gdy otworzą się drzwi
wpadnie prosto we właściwe
ramiona co czekały tutaj 
od zawsze na tramwaj
na nią i na pierwszy
wczesnogrudniowy śnieg

                              5.08.2011.



Pragliwo banka

Chca jom jak wszyscy diosi
świyntego Antonika
bo na zicher mo w pojszczodku
drzewniane ławki
co woniajom maszketnie
i ciongnom cie kajsik het
możno aże na Nikisz
Chca jom jak Giesche wonglo
bo na pewno mo jeszcze gloczka
co szczyrko jak ta  na grubie
kiyj szola wyjyżdżo na wiyrch
Chca jom jak Blanka Świyrklańca
bo tak gryfnie stuko kółkami
choby konik łod grafa Guido
Chca jom jak frelka co jedzie
piyrszy roz na zolyty
i jak ino roztworzom sie drzwi
wpadnie nosym
prosto w kragiel karlusa
co już wzion i downo uświyrknoł
łod czekanio na nia i banka
i na piyrszy śniyg
przed Barborkom




Zima w Nakle Śląskim

Miał pan gest, panie Hrabio –
pałaców i róż pan nie szczędził
obu swoim żonom,
które z równym wdziękiem nosiły
to samo imię i kolie
z okazji kolejnych rocznic
Jakże to zmyślnie z pana strony:
bo kiedy kwiaty więdną,
a zamki płoną w czasach wojen
i ruchomych granic,
to zawsze choć jeden zostanie,
by było dokąd wracać
zimową porą o zmierzchu,
przejść przez park,
dać rozpoznać się drzewom,
spojrzeć w okno wieży
Może Laura wyjrzy
i skinie jak zawsze ręką
na znak, że w pałacu porządek
i można kłaść się do snu
                           22.01.2014.



      Zima w Nakle Ślonskim

Wyście niy som
bele szpiterlok, panoczku –
zomki a kwiotki za gyszynk
dowaliście waszym babom,
co to samo miano nosiły
i coroz to nowe korale
na Hochzeit abo geburstag
To było richtig frechowne,
bo  jak  kwiotki łopadnom,
a zomki gichnom skuli wojyn
abo łoroz ponknientych granic,
to przeca aby jedyn łostanie,
co by szło sie nazod przykludzić,
w zimie na przedwieczerz
poszkłodzić w parku,
pokamracić z drzewami,
wejrzeć w łokno na turmie
Może Laura kuknie
i pomacho rynkom jak downij,
że w chałpie wszisko sztimuje
i możno juzaś iść spać


            Teatr

Tego wieczoru jeszcze nie wiesz,
po co właściwie tu jesteś,
ale siadasz pierwszy raz w ciemności
ze szkolnym biletem w torebce
i w prawie-wieczorowej-sukience
W loży obok Anna Karenina
trąca cię mufką, zdrastwujtie
i obie patrzycie na scenę,
gdzie tylko dla was
tenor w petersburskiej operze
śpiewa o miłości tak pięknie,
że spóźniasz się na pociąg
Masz więcej szczęścia niż ona,
ale obie będziecie tu wracać
do Wiśniowego Sadu,
Elsynor, Teb i Werony,
siadać okrakiem na murze
pomiędzy Wacławem i Klarą,
walić głową w ścianę
wraz z Shirley Valentine
lub latać nad kukułczym gniazdem,
bo to ostatnie miejsce, w którym
wytłumaczą ci sen wariata,
co  toczy się za murami
i tylko tu zrozumiesz, dlaczego
McMurphy musiał umrzeć

                        18.11.2013.



Tyjater

Terozki możno niy forsztelujesz,
po jakimu żeś tukej przycisła,
ale sie mościsz po ćmoku
na gryfnym zicu z zamtu,
bo rechtory kozali wzionć bilet,
niedzielno taśka i klajd
Z drugiyj ambony cie sztucho
Ana Karynina jak żywo
i cuzamyn wlepiocie ślipia
w tego szwarnego karlusa,
co śpiywo ło przoniu tak gryfnie,
że ci sie niy chce iść do dom,
a jak dolecisz na banhof,
to z cuga łoboczysz ino zad
Mosz wiyncyj fartu niż Ana,
bo lepiyj niy zdonżyć na cug
niż pomylić gelynder przy glajzach
z gelyndrem w Pałacu Zimowym
A tukej zaś przyszmelcujesz
posiedzieć w Czornym Łogrodzie
i Piontyj Stronie Świata,
kaj łojce trzimali porzondek
jak sztajger w szychtownicy
Tu sie dopiyro spokłopisz,
że to niy ty mosz ipi,
ino bajzel jest nałokoło
i że lepiyj być jak McMurphy
niż Pstrowski Wincenty
i fertig



Grajek z Rept

Twoje diabelskie skrzypce
niewiele tu pomogą,
choćbyś nawet dokończył
dwudziesty piąty kaprys
maestro Paganiniego
Ten pałac się nie pojawi
i  trzeba użyć sposobu,
by wyczarować na powrót
w pustym parku wieżyczki,
loggie i zegar słoneczny
Trzeba trzeciego oka
i ręki, co raz jeszcze
wyłowi wszystko z rzeki
i areszt po wsze czasy
położy na waszeci
tym wierszem i obrazem,
w których masz odtąd grać
ku chwale Pana Hrabiego
i pałacu, którego nie ma

                      26.01.2014.



Grajek z Rept

Na psińco sie tu zdajom
te twoje pierońskie krzypki,
chobyś i wymajyncił
majstersztyk podług
nojbardzij frechownego
kapelmistrza w powiecie
Tyn zomek już sie nie wróci
i bez tóż trza se go znokwić
blank na nowo w tym parku
wroz ze turmami
i gryfnym cyferblatem
Tu trza wejrzeć inaczyj,
chycić to drabko za kragiel
zanim sie tonknie pod wodom
i roz na zawsze trza tym
prasknonć porzondnie ło ściana
I może to być nawet
landszaft podług Chudego,
na kierym mosz grać i fertig,
ty pieroński giździe



Noc w pałacu

To lepsze niż noc w operze
lub dzień na polowaniu
Regulamin tego nie zabrania -
w końcu to tylko parę godzin
spędzonych w komnacie
z widokiem na stare drzewa
Między nimi żywego ducha:
ani pięknej kobiety z przeszłością
bogatszą niż sejf hrabiego,
ani głosów miejscowych chłopców,
którzy szukają podziemi
Pod wieżą nie ma nikogo -
to gra ulicznych świateł
i oczu, które chcą widzieć
wszystko, co mogło się zdarzyć
i zapamiętać to tak,
jakby się stało naprawdę
To lepsze niż noc w operze
lub dzień na polowaniu

                         7.12.2014.



Noc na zomku

To lepsze niźli nocka przi szkacie
abo dziyń na łodpuście w Piekarach
Szlabanu na to  ni ma 
przeca to ino pora godzin
w tyj gryfnyj izbie, z kieryj
widać blank stare lipki
i ani jednyj szczigi
abo choć meluzyny
Ni ma już szwarnyj frelki,
co nagrabiła se wiyncyj
niźli Pon Graf do szparbiksy,
ani gizdów ze wsi,
co chcieli zność podziymia
pełne szczybnych fynigów
Pode turmom tyż ni ma beboków,
to inośki tak sie zdo
skuli blików łode lampy z drogi
i tego, że juzaś kajsik
bajtle schowały bryle,
ale to może i lepiyj, bo wtedy
widzi sie to, co sie chce,
a to lepsze niźli nocka przi szkacie
abo dziyń na łodpuście w Piekarach

Fanpage na Facebooku: https://www.facebook.com/obrazkizeslaska

Reportaż Jerzego Granowskiego z premiery książki w Galerii Rossberg na   Nikiszowcu: https://www.youtube.com/watch?v=grWMG0f-6Vw&feature=youtu.be

Fotorelacja z Jastrzębia Zdroju: http://www.adamwalanus.pl/2016/jastrzebie/index.html 

Recenzja książki w miesięczniku "Śląsk": http://www.slaskgtl.pl/dzial/krytyka_literacka/0